Mrok i niepewność
Utwory "Cienia z Providence" najlepiej chyba wpisują się w postromantyzm, który rozwijał się niewiele po jego śmierci. Całymi garściami czerpał z Poego, i to on jest uważany za jego główny autorytet. Howard Philips pisał utwory unikalne, zdania często niepoprawne gramatycznie, z przeważającą ilością przymiotników, które sprawiały że przedmiot lub stwór określany przez pisarza były jednocześnie nieokreślone, i określone wieloma przymiotnikami z których najczęstsze to "plugawy" "złowrogi" "nienazwany" czy "bluźnierczy" w ten sposób pisarz budował atmosferę nieznanego i niepewności. Rzadko ochlapywał czytelnika hektolitrami krwi, wolał otoczyć go cieniami i zatopić w strachu przed czymś o czym nie wie nic. Wielu właśnie w tym upatruje fenomen Lovecrafta. Przecież człowiek najbardziej boi się nieznanego. Zdarzenia opisywane w jego dziełach nieraz całkowicie nierealne, bo zabrane z całkowicie innej czasoprzestrzeni, nigdy nie mającej nic wspólnego z naszą. Najczęściej czytelnik nigdy nie dowiaduje się o co tak naprawdę chodziło. Wszysko jest tajemnicze do granic możliwości. Lovecraft pisał utwory o potworach i starożytnych Bogach, stwożył cały ich panteon nazywając je starymi bóstwami wśród których stoi znany nawet w popkulturze Chtulhu.
